fbpx

Parkingi
dla autobusów

Miejsca parkingowe
dla autobusów znajdziesz:
- na wprost Pijalni,
- pod kościołem.

Zobacz więcej!

Słodka pasja Mirosława Pelczara z Korczyny

Mirosław Pelczar już od dziecka wiedział, że będzie cukiernikiem. Teraz w Korczynie łączy pasję z unikatowym biznesem. Daje mu to wiele satysfakcji. Ma też ciągle nowe pomysły, które stara się wcielać w życie.
Jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia Korczyna kojarzyła się z Korczyńskimi Zakładami Spożywczymi – Spółdzielnią Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego, z Włókienniczą Spółdzielnią Pracy „Towarzystwo Tkaczy” i oczywiście z Rezerwatem Skalnym Prządkami. Dwóch pierwszych zakładów już dawno nie ma, ale do Prządek dołączyła w ciągu ostatnich kilku lat Pijalnia Czekolady. I to właśnie z tą firmą Korczyna jest utożsamiana przez wiele osób w Polsce. Wszystko za sprawą Mirosława Pelczara – pomysłodawcy i właściciela pijalni.

Od najmłodszych lat

O tym, że chce być cukiernikiem Mirosław Pelczar wiedział już od najmłodszych lat. Uczył się w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Krośnie na kierunku – cukiernik. Później przychodziły sukcesy w zawodzie. Dwukrotnie był Mistrzem Polski Cukierników i dwukrotnie brał udział w Mistrzostwach Świata Cukierników. W końcu pan Mirosław postawił na własny biznes, a w jego przypadku to również i pasję. Zaczynał od lodów, potem przyszedł czas na ręcznie robione czekolady, trufle, praliny i czekolady pitne. Brakowało mu jednak miejsca, gdzie można spokojnie usiąść, zjeść lody, napić się kawy i czekolady, a także prześledzić cały cykl produkcyjny czekolady. I takie miejsce znalazł na parterze budynku w centrum Korczyny, gdzie wcześniej był bank. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

Nie wszyscy wierzyli

Jak wspomina Mirosław Pelczar, pijalnię zaczęło odwiedzać coraz więcej klientów, tak, że i miejsca nieraz brakowało, by spokojnie usiąść i skosztować wyrobów. Dodaje też, że na początku było wielu sceptyków, którzy nie wierzyli, że pomysł ten wypali w niedużej miejscowości.

– Nie ma takiego lokalu w dużych miastach w Polsce, a ty robisz w Korczynie i to na 70 metrach kwadratowych? Jednak wyszło na moje. Pomysł się sprawdził, a miejsca i tutaj zaczęło z czasem brakować – wspomina z uśmiechem Mirosław Pelczar.

Do Korczyny zaczęły przyjeżdżać osoby nie tylko z Podkarpacia, ale i odległych regionów Polski.

Remont w rekordowym tempie

Po pół roku pan Mirosław podjął decyzję o przejęciu górnej części budynku, w którym obecnie znajduje się pijalnia.

– Tak naprawdę nie było wtedy tutaj nic, a wcześniej słynne Korczyńskie Zakłady Spożywcze, a dokładnie stołówka i laboratoria. Jak to przejmowaliśmy, pomieszczenia były w opłakanym stanie. Do środka się lało. Zabraliśmy się do roboty i w ciągu czterech miesięcy udało się pomieszczenia wyremontować i urządzić w takim samym stylu, co na dole, czyli z rurami, urządzeniami, maszynami i otoczką czekoladową – opowiada pan Mirosław.

Jak to się udało?

Pomysł, jak to urządzić, jest oczywiście autorstwa właściciela pijalni, Mirosława Pelczara.

– Zawsze marzyłem o miejscu w stylu starej fabryki bajkowej w ciepłych kolorach, z rurami miedzianymi, urządzeniami do produkcji czekolady, czy innymi ciekawostkami związanymi oczywiście z czekoladą – dodaje.

Większość rzeczy, które są w pijalni i można oglądać na co dzień, jest nietypowa. Nie można tego kupić ot tak, wchodząc do sklepu. Może jedynie płytki na podłodze są ogólnodostępne w sklepach, a już wszystko inne jest „kombinowane”. Meble robione są na zamówienie według pomysłu właściciela pijalni, podobnie jak stoły krzesła.

– Wiele rzeczy robiłem też sam wspólnie z moim pracownikiem, który jest moją prawą ręką. Wiele rzeczy wspólnie wykonaliśmy po godzinach pracy. Część urządzeń została specjalnie sprowadzona z USA. Do dzisiaj, jak wchodzę na górę, sam się dziwię, jak to wszystko udało się zrobić w tak krótkim czasie, czyli od ruiny do stanu, który jest obecnie – podkreśla pan Mirosław.

Drzewo kakaowca z USA

Pijalnia miała zostać otwarta 1 czerwca 2018 r., ale się nie udało w terminie. Przesunięto otwarcie o tydzień, by wszystko zostało zapięte na ostatni guzik. Czekano między innymi na drzewo kakaowca, które odbyło podróż do Korczyny aż z USA.

– Pomyślałem sobie wówczas, że udało się, że osiągnąłem kolejny cel w moim życiu. Jednak największą radość sprawiała mi reakcja klientów, którzy wchodząc do nowej pijalni byli w szoku, że takie coś mogło powstać tutaj, w niewielkiej Korczynie. Część osób przyjeżdżających tutaj z różnych części Polskie podkreślała i zresztą dalej są takie opinie, że nie spotkali się jeszcze z takim miejscem, nawet podróżując po Europie – mówi Mirosław Pelczar.

Nowości multimedialne

Przez te dwa lata dużo się wydarzyło. Cały czas jest nowy asortyment czekolad oparty na bazie jego autorskich receptur. Otwarta została galeria samochodów będąca jednym z elementów rozwoju firmy, kolejną atrakcją w centrum Korczyny. O kolekcji samochodów pisaliśmy tutaj: Czekolady i amerykańskie samochody – wielkie pasje Mirosława Pelczara z Korczyny.

Ale to nie wszystko. Pan Mirosław ciągle coś dokłada, zaskakując osoby, które przyjeżdżają do korczyńskiej pijali czekolady. Są wśród nich ciekawostki multimedialne.

– Wprowadziliśmy symulator wzrostu drzewa kakaowca, gdzie możemy obserwować jak drzewo rok po roku rośnie, co się na danym etapie dzieje, jaki jest przyrost w poszczególnych latach. Można w ekspresowym tempie prześledzić, ile czasu potrzeba, by powstały ziarna. Mamy też urządzenie do konszowania czekolady na oczach klientów. Pokazujemy krok po kroku, jak ziarno się mieli, praży. Chcemy uświadomić klientów, jak przebiega cały proces produkcji do powstania gotowej tabliczki czekolady. Można również skomponować własną czekoladę z wybranymi dodatkami oraz również z wybrany zdjęciem na opakowaniu – opowiada pan Mirosław.

Mikołaje w maseczkach

Wszystko rozwijało się zgodnie z planem do czasu, aż przyszła pandemia.

– Święta były zawsze dla nas okresem wyjątkowym, szczególnie Bożego Narodzenia. Te święta są jednak inne niż zawsze. Trzeba było zrezygnować z pewnych pomysłów, ale przed pijalnią stanął samochód świętego Mikołaja z choinką na pace, przerobiony z samochodu Dodge’a, a w ofercie znalazły się między innymi czekoladowe Mikołaje w maseczkach, jakie więc czasy, takie Mikołaje – mówi właściciel pijalni w Korczynie.

A co w przyszłości?

Pomysłów pan Mirosław ma dużo. Niektóre z nich są już rozpoczęte, ale jeszcze niezrealizowane.

– Borykamy się z brakiem miejsca, by móc je zrealizować tak, jak sobie wymyśliłem. Maszyny, urządzenia już są, ale czekają. Mieliśmy w przyszłym roku tworzyć coś nowego, o czym nie mogę jeszcze teraz powiedzieć, ale czekamy, jak się rozwinie sytuacja. Wierzę, że wszystko wróci do normalności i będzie można ruszyć z pracami pełną parą. Na pewno czekoladowa tradycją będzie kontynuowana, ale już na znacznie większą skalę i również w Korczynie – kończy rozmowę Mirosław Pelczar.