Gorąca czekolada – idealny wybór na chłodne wieczory

Gorąca czekolada – idealny wybór na chłodne wieczory

 Trudno wyobrazić sobie chłodne dni bez kubka gorącej czekolady. To właśnie od początku listopada do zakończenia zimy gorąca czekolada jest lekiem na kapryśną aurę. Nie tylko poprawia nastrój, ale także krążenie, dodaje wigoru i działa niczym prawdziwy afrodyzjak. Gorąca czekolada może być podawana z dodatkiem chili, bitej śmietany, cynamonu, pianek, syropu i wiele innych. Dzisiaj uchylamy rąbka tajemnicy odnośnie do tego, jak powstała gorąca czekolada, jak piło się ją kiedyś i dlaczego warto ją mieć w swojej kolekcji.

Skąd się wzięła gorąca czekolada?

Wbrew pozorom, to właśnie czekolada w formie stałej jest nowością – szczególnie ta, którą możemy kupić w tabliczkach. Czy wiesz, że przez niemal tysiąclecia spożywano czekoladę właśnie w płynnej postaci? Nie była to jednak czekolada, którą znamy obecnie. Współcześnie przyrządzamy ją ze specjalnej mieszanki według przepisu na opakowaniu. Dawniej wielbiciele pitnej czekolady mieli do dyspozycji jedynie ziarno kakaowe. Jego kruszenie wcale nie jest prostą sprawą. Nawet wtedy, gdy zmielimy ziarno w młynku, trudno rozpuścić je w wodzie czy mleku. W XVI wieku był już do dyspozycji prototyp młynków. A jak radzili sobie mieszkańcy dżungli?

Starożytni mieszkańcy dżungli, m.in. Aztekowie, Majowie, Olmekowie, czyli odkrywcy pierwszej pitnej czekolady, zanim dowiedzieli się, co tak naprawdę można zrobić z samym ziarnem kakao, zwrócili uwagę na jego otoczkę. To słodka pulpa, którą bardzo chętnie żywiły się zwierzęta. Pulpa ta ulegała fermentacji ze względu na ciepło i wilgoć. To dlatego stała się doskonałym materiałem na napój alkoholowy. Tak właśnie powstało wino czekoladowe, które stało się pierwszym produktem wymyślonym przez człowieka z ziaren kakaowca. Obecnie współcześni mieszkańcy Meksyku nadal raczą się tym trunkiem.

Zimna czekolada do picia

Gdy odkryto już, że pulpę można wykorzystać do stworzenia alkoholowego napoju, zaczęto zastanawiać się, jak zrobić to samo z ukrytym w niej ziarnem. Żarna, walce, tłuczki to narzędzia, które pozwalały na rozprawienie się z twardym nasionem kakaowca. Podobnie traktowano prażone na słońcu ziarna kukurydzy. Mieszając je z tłuczonym ziarnem, zalewając wodą, zyskiwały na gęstości. Napój urozmaicały także różnorodne dodatki. Dawniej wykorzystywano sproszkowane chili, korę cynamonową, płatki kwiatów, liście ziela angielskiego.

Dzięki archeologom, którzy stale odkrywają zachowane z tamtych czasów naczynia, możemy dowiedzieć się, że nadal są na nich osadzone pyłki składników napoju. Był on jednak gorzki i zimny, dlatego służył praktycznie wyłącznie mieszkańcom gorących terenów. Zimą czekoladę pili jedynie dostojnicy, wojownicy oraz religijna elita. Jej picie miało znaczenie rytualne. Wierzono, że dodaje energii i siły do walki.

Pitna czekolada w Europie

 Inne znaczenie miała czekolada pitna w Europie. Dotarła tutaj w XVI wieku. Pierwsza wzmianka na ten temat pojawiła się w relacji z wizyty szlachetnie urodzonych Majów, którzy przybyli na dwór Filipa II. To właśnie wtedy powstała nowa receptura na gorącą czekoladę. Napój ten ówcześnie traktowano jak lekarstwo. Ciepła czekolada działała dobroczynnie na układ rozrodczy, nerwowy, oddechowy. Doceniono również walory smakowe napoju. Z jakich składników był on przyrządzany? Głównie z cukru, wanilii, cynamonu, a czasami z czerwonej glinki i piżma. Chętnie również wypróbowywano nowych smaków, dodając migdały, orzechy laskowe czy anyż. Składniki ucierano, aby tworzyły gotowe bloki, a następnie mieszano z gorącą wodą. Służyło do tego specjalne naczynie, czyli dzbanek z otworem na molinillo.

Rosnąca popularność gorącej czekolady

Pitna czekolada bardzo szybko zyskała ogromną popularność w całej Hiszpanii. Napojem tym raczono się podczas walk byków, królewskich biesiad, a nawet… egzekucji! Był to także jeden z ulubionych napojów dam dworu. Był jedynie mały problem – plamy z napoju pojawiały się dość często, lecz były trudne do usunięcia. To dlatego wynaleziono specjalną zastawę, która miała ograniczyć rozlewanie się gorącej czekolady. Była to mancerina. Nazwa powstała od nazwiska wynalazcy porcelanowej zastawy do picia czekolady – markiza de Mancera. Na środku spodeczka wbudowano szeroki porcelanowy pierścień, gdzie mogła bezpiecznie spocząć czarka wypełniona pitną czekoladą. Dziś możemy ją podziwiać na obrazach malarzy.